Sporty kynologiczne

Latający talerzyk, co w nim jest takiego pociągającego?

Sporty kynologiczne w Polsce obecnie cieszą się dużą popularnością. Jedną z chętniej uprawianych aktywności jest dogfrisbee, czyli zabawa z psem plastikowym dyskiem. Człowiek rzuca frisbee, a jego pupil ma za zadanie złapać je w locie i zaaportować. Jest to bardzo widowiskowe, wydaje się, że bardzo naturalne dla psa i łatwe dla człowieka. Czy tak jest w rzeczywistości?

Uważaj, czym rzucasz

Samo słowo „frisbee” jest zastrzeżonym znakiem towarowym, a u podstaw tego sportu leży idea zabawy. Bo historia dysku do rzucania sięga prawie wiek wstecz, kiedy Walter Frederick Morrison ze swoją dziewczyną zaczęli bawić się w rzucanie i łapanie płaskich spodów od blach do pieczenia tradycyjnych amerykańskich ciast, które wytwarzali. Inne źródła podają, że pustymi formami z piekarni „The Frisbie Company” zaczęli bawić się studenci w Cunnecticut. Ale po latach to Morrison ze wspólnikiem kontynuowali tę ideę i zaczęli wytwarzać zabawki w formie plastikowego latającego talerza. Rekreacja z dyskiem zyskała popularność dzięki swej prostocie i panującej wówczas modzie na UFO. W połowie lat pięćdziesiątych wynalazcy za milion dolarów sprzedali prawa do swoich produktów firmie Wham-O wytwarzającej między innymi hula-hoop i inne popularne również dziś sprzęty do rekreacji. Amerykanie pokochali frisbee, a zabawa latającym talerzykiem powoli przerodziła się w prawdziwy sport. W Polsce dyscypliny wykorzystujące frisbee nie są tak popularne, jak w Stanach Zjednoczonych, ale również istnieją drużyny pasjonujące się latającymi dyskami np. ultimate frisbee, mające swoje rozgrywki, ligi i turnieje.

Jak psy przejęły dyski

Na pomysł aportowania plastikowej zabawki przez psa wpadł Amerykanin Alex Steinw, który zobaczył, że jego whippet z zainteresowaniem śledzi lot dysku. Nietuzinkowe połączenie frisbee plus pies zaprezentował widzom meczu bejsbolowego – w przerwie rozgrywki Alex wyszedł na boisko i wykonał kilka rzutów, które pędzący z prędkością 56km/h jego chart Ashley złapał wyskakując 2,7 metrów wzwyż. Było to bardzo widowiskowe. I tak oto psy przejęły od człowieka zabawkę i razem uczynili z niej dyscyplinę sportową, a z biegiem lat różne organizacje wypracowały regulaminy i przepisy wielu konkurencji dogfrisbee.

Konkurencje do wyboru do koloru

Niektóre teamy psio-ludzkie lubią bawić się w precyzyjne niedalekie rzuty, istnieją też prawdziwi dyskomiotacze, a jeszcze inne pary najlepiej się bawią w konkurencjach hybrydowych – połączeniu toru przeszkód agility i dogfrisbee. Są zawodnicy odporni na presję czasu, którzy dobrze się czują w konkurencjach z limitem czasu, inni wolą precyzję i technikę, gdy nikt nie patrzy na stoper. Każdy z nich znajdzie odpowiednie konkurencje, w których może pokazać mocne strony teamu. Na przykład połączenie agility i dogfrisbee jest we Frizgility i 7 Up. Najdalsze rzuty możesz oglądać w konkurencji The Quadruped, Far Out i Record Chase. Entuzjastów precyzji zobaczysz między innymi w Spaced Out, Time Warp albo Dog Dartbee. Na zawodach dogfrisbee nie sposób się nudzić. W czasie jednego dnia rozgrywanych jest kilka konkurencji, zwykle na dwóch polach jednocześnie.

Zawody w Polsce

Obecnie w Polsce odbywają się dwa odrębne cykle zawodów: Latające Psy w Poznaniu, Wrocławiu, Gdyni i Warszawie oraz Dog Games w okolicach stolicy. Te drugie mają ośmioletnią historię, a konkurencje rozgrywane są według międzynarodowych regulaminów USDDN, Skyhoundz, Dog Dartbee oraz UpDog (szczegóły znajdziesz pod linkiem https://www.doggames.eu/dogfrisbee ). Latające Psy odbywają się pod szyldem UpDog z wyjątkową konkurencją USDDN podczas zawodów we Wrocławiu, które są Memoriałem Melissy Heeter (ważnej osoby w światowym i polskim dogfrisbee). Dwie konkurencje memoriałowe, SuperOpen Freestyle i Super-Pro Toss & Fetch, są kwalifikacjami do Mistrzostw Świata USDDN. Odbywają się wtedy też Mistrzostwa Polski.

Kluczową konkurencją UpDog jest freestyle, czyli zmagania zawodników prezentujących ze swoim psem układ choreograficzny do muzyki. Jest to pokaz figur, sztuczek, efektownych technicznych wyskoków, odbijania się od ciała, a to wszystko z wykorzystaniem frisbee łapanym w locie. Człowiek może wyrzucić dysk prawą lub lewą ręką, może wyrzucić na raz dwa dyski, może potoczyć dysk po ziemi. Zawodnicy potrafią złapać psa w locie, pupil może wskoczyć im na ręce, na plecy lub na złączone stopy, kiedy leżą na plecach lub na brzuchu. Kombinacji jest wiele, ciągle powstają nowe ewolucje, a każda para ma swój ulubiony zestaw figur, z którego słynie. Freestyle to konkurencja najbardziej widowiskowa, bardzo lubiana przez kibiców, którzy całymi rodzinami przychodzą do parków miejskich, by na polach startowych oglądać latające psy, dla których nie istnieje grawitacja.

Pozytywnie zakręceni ludzie

Przez kilka weekendów w roku fani tego sportu kynologicznego gromadzą się wokół namalowanego na trawie pola startowego. Spędzają czas na zabawie, rywalizacji, wzajemnym dopingowaniu siebie i swoich czworonożnych partnerów, na oklaskiwaniu konkurencji i podziwianiu wspaniałych psów. Na zawodach dogfrisbee panuje niepowtarzalna atmosfera zabawy i luzu. Na pewno ma na to wpływ urok tego sportu, emocje, jakich dostarczają psy oraz entuzjastyczni ludzie. Człowiekiem, który sprowadził do Polski ideę magicznego latającego talerzyka jest Dariusz Radomski, od lat z pasją i zaangażowaniem organizujący zawody i zarażający ludzi bakcylem dogfrisbee oraz miłością i szacunkiem do psów. Zawody w naszym kraju są rozgrywane na wysokim poziomie. Wyniki polskich teamów nie odbiegają od światowych. Nasi zawodnicy jeżdżą prowadzić seminaria poza Polską, dokształcają się u zagranicznych trenerów, od kilku lat kwalifikują się na Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata.

Jak zacząć tę przygodę

Żeby trenować dogfrisbee nie potrzebujesz drogiego sprzętu i placu wyposażonego w specjalistyczny sprzęt – wystarczy kilka dysków i płaski teren do ćwiczeń. Każdy pies może łapać frisbee, nie ma znaczenia wielkość i rasa. Najważniejsze, żeby był zdrowy i miał z tego radość. Na początek warto odwiedzić dobrego trenera, który pokaże na czym polega ta zabawa i jak wprowadzić psa w tajniki dogfrisbee. Na pewno nie jest tak, że kupisz dysk i w parku, czy na ogródku od razu dobrze nim rzucisz, a Twój pies szybko za nim pobiegnie, pięknie wyskoczy i jeszcze szybciej wróci do Ciebie, żeby oddać Ci do ręki zabawkę. Żeby wesołe frisbowanie wyglądało tak, jak widziałeś na zawodach czy na filmikach w internecie, zawodnicy wkładają w to sporo pracy już od szczeniaka. Twój pupil musi umieć chwycić plastikowy dysk, bezpiecznie wylądować po złapaniu, trzymać go w pysku, przybiec z nim i Ci go oddać. To nie jest trudne, mniejszym lub większym nakładem pracy, można wyćwiczyć te elementy z psem. Nie każdy będzie skakał pod niebo czy szybko wracał, najważniejsze by chciał z Tobą współpracować. Tak naprawdę przygotowanie do zabawy w łapanie dysku zaczyna się od zwykłego przeciągania polarowym szarpakiem i aportowania zabawek.

Drużyna talerzyka

W dogfrisbee człowiek i pies są równorzędnymi partnerami. Żeby Twój pies złapał dysk, Ty musisz się postarać i odpowiednio go wyrzucić. Na szkoleniach tyle samo czasu, co na pracę z psem, przeznacza się na naukę rzutów przez człowieka. Ponieważ pies z pełnym poświęceniem wyskakuje do lecącego talerzyka, Ty musisz dobrze miotać, bo odpowiadasz za bezpieczeństwo psiego partnera. Treningi powinny odbywać się na bezpiecznym terenie o równej powierzchni, która nie może być twarda ani śliska. W miarę zdobywania doświadczenia będziecie potrzebować coraz więcej miejsca, bo Ty będziesz potrafił coraz dalej rzucić, a Twój pies będzie potrafił łapać coraz dalej lecące dyski. Treningi frisbee dla psa są bardzo zajmujące, wyczerpujące i musisz pilnować się, żeby nie zrobić krzywdy swojemu przyjacielowi za długimi czy za częstymi sesjami. Entuzjastyczne podejście i regularne treningi sprawią, że lepiej poznacie się ze swoim pupilem i utworzycie zgrany duet, bez względu na to, czy będziecie startować w zawodach, czy tylko bawić się w parku.

autorka: Agnieszka Bednarek

Agnieszka Bednarek – właścicielka dwóch szalonych owczarków australijskich, która po czterdziestce odkryła świat psich sportów. Próbuje swoich sił w obedience. Jej serce skradło również dogfrisbee, jednak rzucić dobrze dyskiem jest poza jej możliwościami, więc tylko kibicuje i podziwia zmagania zawodników. ;-)

Maniaczka psich akcesoriów, stara się być na bieżąco z trendami dla czworonogów i nie odmawia sobie przyjemności kupowania.

Wolny czas spędza z psami w lesie na długich spacerach i czytaniu w podmiejskim domu książek przywiezionych ze szczecińskich bibliotek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *